Moderowanie postów czasowo włączone

Moderowanie postów czasowo włączone

sobota, 14 marca 2015

535) Kocham Cię, ale trochę się rozglądam.

Przeglądając wczoraj twarzoksiążkę, spacerując od znajomego do znajomego, zauważyłem w komentarzach faceta, z którym kiedyś (prawie 10 lat temu, jak jeszcze chodziłem do szkoły) rozmawiało mi się całkiem miło i sympatycznie, też szukał miłości, tak jak ja, choć starszy był o dekadę. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo w Poznaniu miałem się zjawić za rok, on mieszkał na stałe w Anglii, poza tym, wiecie jak to jest, nie ta liga, ja byłem słabą piątką on dziewiątką z dużym plusem.

W każdym razie miło było zobaczyć znajomą mordkę. Nie zagadałem, bo przecież na pewno mnie nie pamiętał, trochę pobuszowałem na jego profilu i zauważyłem, że wśród jego znajomych pojawia się mnóstwo twarzy znanych z portali "randkowych". Z zainteresowaniem przeglądałem profile kolejnych zajebistych facetów, których znałem już wcześniej z formatów jpg. Wszyscy umięśnieni, z pięknymi, perłowymi uśmiechami, mnóstwo selfie z siłowni/basenów/joggingów (bez koszulki). Pod zdjęciami tych osób komentarze innych dziewiątek i dziesiątek, w stylu "no, zajebiscie wyglądasz!", czy "boże, jaki ciastek". Faceci z Poznania, ale i też Krakowa, Warszawy, Katowic...

Zacząłem się zastanawiać, jak się te wszystkie ósemki, dziewiątki i dziesiątki poznały. Czy jest jakiś elitarny klub, do którego kręgu wchodzą faceci z sześciopakami? Nie wiem, nie wiem.

A potem doszło do mnie kolejne pytanie. Wszyscy młodzi, w chuj przystojni (naprawdę, przekleństwo miało spotęgować wydźwięk komplementu) i... wolni? Bo przecież wciąż mają profile na portalach "randkowych" i wciąż szukają "miłości" (choć tutaj już nie wszyscy, reszta szuka znajomości, przyjaźni i towarzystwa). Zacząłem się zastanawiać, dlaczego?

Czasem sobie myślę, że ci brzydsi faceci, szóstki, piątki czy siódemki, mają mniejsze oczekiwania, które wzrastają w miarę wzbijania się w tej dziesięcioskalowej ocenie. Coś w tym jest, że faceci są wzrokowcami i o ile często spotkać można dziewczynę dziewiątkę z facetem o kilka numerów niższych, to w przypadku facetów jest z tym zupełnie inaczej. Męskie dziewiątki spotykają się z dziewiątkami. A po kilku miesiącach znów zaczynają rozglądać się za dziesiątkami.

A ja?  Ja na razie dałem sobie spokój ze wszystkimi numerami. Idę pobiegać.


wtorek, 3 marca 2015

534) Me, myself and I

Nie uważacie, że jak miało się te kilkanaście (11, 12, 13, 14) lat, to życie uczuciowe było prostsze? To znaczy wtedy "romansowałem" z dziewczynami, nie z facetami, "bo tak trzeba", ale oprócz tego to nie było tak źle. Dwie-trzy randki i zadawało się pytanie "chcesz ze mną chodzić?". Jeśli uzyskałeś odpowiedź twierdzącą, to już byliście razem, chodziliście razem po korytarzach gimnazjum za rękę i byliście obserwowani przez wszystkich zawistnych, którzy chcieli być na Waszym miejscu.

Teraz sytuacja wygląda inaczej. Spotykacie się przez dwa - trzy miesiące. Randkujecie. Sypiacie ze sobą. Dostajesz słodkie smsy, że tęskni i tak dalej. Wyjeżdżacie na weekend do innego miasta, do Jego znajomych i słyszycie "to jest Anioł, Anioł jest kimś szczególnym dla mnie". Próbuje Cię przekonać na wspólny wyjazd weekendowy do Paryża albo Barcelony, bo tam jest tak romantycznie. A później dowiadujesz się, że kilkudniowy wyjazd służbowy do Krakowa czy innego Rzeszowa zaowocował u niego poszerzeniem kręgu znajomych o kilku kochanków. A jak się pytasz "What the hell kurwa?", to dostajesz odpowiedź "ej Anioł, co chcesz, przecież nie jesteśmy razem".

I znów koło się zamyka. Tak jak kilka miesięcy temu, kolejny 30 latek, który "w sumie chciałby się zakochać, ale sam nie wie czy to jeszcze możliwe, to może sprawdzi sobie to powoli i przy okazji porucha się póki może".

Związek i monogamia, te określenia w gejowskim świecie rzadko idą w parze. Zwłaszcza, kiedy zaczynasz się zbliżać ku trzydziestce i spotykasz się z osobami w podobnych granicach wiekowych. Choć nadal wierzę, że jest w tym przedziwnym życiu szansa na właśnie taką relację do grobowej deski, monogamiczną i wierną, to od niedzieli wierzę w to trochę mniej.

A na razie chcę pobyć sam ze sobą. 
Me, myself and I.