Moderowanie postów czasowo włączone

Moderowanie postów czasowo włączone

niedziela, 1 listopada 2009

254)-259) listopad 2009

259) Refleksje porandkowe

Lubię randki z facetami.
Ot, po prostu, spotykamy się pod kupcem, palimy fajki i zastanawiamy się, gdzie teraz iść, czy chce nam się piwa, czy może lepiej napić się kawy.
Totalny spontan.
Zero fochów pod tytułem „wiesz, skoro zaprosiłeś mnie to powinieneś wiedzieć, gdzie idziemy, a nie stoimy na dworze i marzniemy!”
Potem siadamy sobie w jakimś miejscu, pijemy piwo, czy kawę i przeklinamy, opowiadając historie ze swojego życia („i ja wtedy kurwa wiesz, powiedziałem do niego „I co, może Twojej Starej je wyślesz?”).
I rozjeżdżamy się w dwie strony, sprzedając grabę i mówiąc: „Narazie! Trzeba to kiedyś powtórzyć!”, myśląc „Ojapierdziu, jaki on słodki”

258) Fellow i inne chuje muje

Ostatnio zarejestrowane profile ze zdjęciami ludzi z Poznania na fellow:
  • Dupa
  • Goła Klata
  • Gola Klata
  • Czarno-Biała Dupa
  • Klata W Bawełnianej Koszulce
  • Goła Klata
  • Połyskująca  Goła Klata
  • Gola Klata
  • Goła Klata (Nie Na Zdjęciu Głównym, szaleństwo, pewno jakaś ciotka purystka!)
  • Goła Klata Z Kawałkiem Brody
Fellow – Najwięcej nowych znajomości.
————————————————-
A propos fellow – Przedwczoraj jeden z użytkowników tego zacnego portalu zarzucił mi homofobię. Oryginalnie tak, być gejem homofobem.
————————————————-
Dzisiaj spotkałem się z czytelnikiem tego bloga. Było całkiem miło, sympatycznie i uroczo. Ponoć w realu jestem tak popierdolony jak w wirtualnym świecie. I że w realu przeważa Diabeł, nie dopuszczając Anioła do głosu.
Ciekawe.

257) Poznańscy przyjaciele.

Naprawdę, uwielbiam moich poznańskich przyjaciół.
Kocham Wyzwoloną za to, że mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Dosłownie, od moich problemów, poprzez fantazje erotyczne aż po nasze ulubione produkty spożywcze. A ona nigdy mnie nie skrytykuje, czasem tylko powie „Aniołku, ale wiesz, lepiej tego nie rób. Bo będziesz żałował”.
Uwielbiam Modelkę, która mimo że jest od pewnego czasu stateczną i zakochaną na zabój Narzeczoną, to pisze ze mną na ćwiczeniach pierdoły w zeszycie i wszyscy znajomi uważają, że mamy mały, sekretny romans.
Lubię z Panią Doskonałą wyjść do supermarketu na zakupy. Wtedy ta nudna czynność staje się wyjątkowa. Bo potrafimy przez 20 minut stać przy słodyczach i zastanawiać się, czy kupić na wieczór żelki, czy lepiej może mleczną czekoladę.
Fajnie z Panem Doskonałym usiąść przy wódce i Etherlordsach. I swojsko się najebać, przekrzykując się „O ty chamie! 1:1, rewanż, teraz ja mam kleszczową talię. Przejebiesz”.
Miło z Pedagożką zrobić sobie raz na jakiś czas Domowe Przedszkole, pomalować stare koszulki farbami, spróbować zrobić w chuj trudne origami, które zwykle nie wychodzi i zakończyć spotkanie o trzeciej w nocy, ze zdziwieniem krzycząc „już ta godzina?!”
A Młody? Cóż. Młody to Młody. Najlepszy człowiek, jakiego kiedykolwiek miałem przyjemność w życiu poznać.

256) Trzydziestolatek

Na mój profil nastąpił nalot trzydziestolatków.
Wszystko zaczęło się od rozmowy z Badnejmem. On znalazł sobie jakiegoś trzydziestolatka do randkowania, więc ja stwierdziłem, że w sumie dobry trzydziestolatek nie jest zły.
Bo wiecie, ale taki trzydziestolatek* to doroślejszy jest niż jakiś maturzysta, bo poukladane w głowie ma, bo nie boi się, że jeszcze mama się dowie, że jest pedałem i z domu wyrzuci. Bo czasem zdarzy się, że ma włosy na klacie i nie jest chudy jak  wieszak. Bo nie mieszka w akademiku i ma poukładane życie, a nie zastanawia się nadal „czy na pewno jestem gejem?!”. Bo ma zmarszczki mimiczne (a to jest sexy!).
Wszedłem na fellow i poprzeglądałem parę profili trzydziestolatków. Źle nie jest, niektórzy nawet ciekawi.
Dzisiaj wszedłem na Ciotonasząklasę (czyli fellow) i na dzieńdobry posypały się propozycje seksu od rzeczonych trzydziestolatków. Grzecznie podziękowałem, co zdenerwowało jednego pana („A bo co? Ty myślisz że jak młody to od razu może mieć wszystkich i odrzucać trzydziestolatków? Żal mi Ciebie”).  Oprócz rzeczonych propozycji było też parę maili w stylu „och, jaki fajny profil, zakochałem się w twoich oczach, spotkaj się ze mną dziś, proszę!”. Szczerze mówiąc, takich ludzi się boję. Jeśli potrafią zakochać się w paru pikselach to równie szybko mogą się odkochać (albo są w stanie okazać się psychopatycznymi zabójcami ze skłonością do młodych chłopców).
I mail od FajnegoGrzesia.
Pamiętacie FajnegoGrzesia? Pierwszy facet, z którym spotkałem się w Poznaniu.  Napisał, że kontakt urwał się trochę głupio i że to jego wina. I że chciałby to jakoś odkręcić. Że może na kawie jutro?
A ja tutaj jestem kilkadziesiąt kilometrów od Poznania, w szlafroku ojca, z gorączką i antybiotykami szalejącymi w moim brzuchu.
Tak więc odpisałem, że raczej nie.
I że może kiedyś indziej.
*) Oczywiście wieeeem, nie każdy trzydziestolatek taki jest, ale co, nie można pomarzyć?

255) 11 listopada

Dzień dobry!
Jest środa, 11. listopada. Dzień Niepodległości, imieninyMarcinów i Święto Miasta Poznania w jednym. Takie combo. Na ulicach stolicy Wielkopolskiludzi od narąbania, każdy dzierży w ręce rogala za dychę. Bo taka tradycja. Znajomiz Poznania dali mi do zrozumienia, że to jeden z najlepszych dni w tym mieście.„Bo czuć tę magię, diabełku! Magię Poznania”.

A ja stwierdziłem, że to pierdolę. To  znaczy, miałem zostać w Poznaniu do środy, bowe wtorek miał wpaść do mnie Facet z Zapiździajewa (w celu dalszego poznawaniasiebie nawzajem miałem go zabrać do Proletaryatu i wypić ciemne piwo z sokiemimbirowym a potem wyjść gdzieś na obiad), ale że mu się odwidziało, tostwierdziłem, że pierdolę świąteczny Poznań i wróciłem do Zapiździajewa.

Kiedy zawitałem do mojego kochanego Zapiździajewa, rodzicielkama złapała się za głowę i zaczęła dawać wykład. Było coś o tym, że o siebie niedbam, że chodzi się z czapką na głowie a jak coś mnie bierze to mam usiąść natyłku i się leczyć a nie łazić po imprezach i pubach.
Mam szlaban na wychodzenie z domu do niedzieli.

Spoooczko. I tak nie miałem zamiaru nigdzie wychodzić.

Swoją drogą, fajnie mieć taką mamę. Bo wiecie, kiedy mieszkasię samemu to trochę olewacko podchodzi się do wielu kwestii: między innymi zdrowegożywienia, noszenia ciepłych ubrań, brania lekarstw i wysypiania się. Ale kiedywracam do domu, to czuję się znowu jak w gimnazjum. Wszystko podłożone pod tyłek,ja nie muszę się niczym martwić i jest mi dooooooobrze.

Tak więc posiedzę sobie w domu, przeczytam zaległe książki ipooglądam telewizję a w niedzielę wrócę do Poznania. Rogalowi szał się skończyi wszystko wróci do normy.*


*) Ej, ja lubię całkiem rogale marcińskie ale po pierwsze sątrochę za ciężkie a po drugie za dychę to ja mogę upiec takich z dziesięć! ;)
http://www.youtube.com/watch?v=0k_Pe_iNYO4

254) Rozum vs. serce.

Ja to chyba mam w życiu pecha.
To znaczy, nie chodzi o sprawy rodzinne, studenckie, czy oprzyjaciół, bo rodzinę mam zajebistą, na studiach mi się żyje a przyjaciół mamcudownych.

Chodzi mi o sprawy z zakresu tych męsko-męskich.

Bo patrzcie: Wyjechałem z Zapiździajewa do Poznania dlatego,że w Zapiździajewie targetów męskich nie było, w Poznaniu natomiast – jak misię wydawało – całe mnóstwo (No, w sumie wyjechałem na studia, ale powiedzmy,że powyższy cel był tym celem drugorzędnym)!

I jak kurwa na złość okazało się, że w Poznaniu wcale takdużo ciekawych gejów nie ma a w Zapiździajewie uchował się co najmniej jeden.

Byłem z Nim na spotkaniu. W założeniu trwać miało półtoragodziny, mieliśmy wypić po jednym piwie, trochę pogadać, parę razy niezręczniezamilknąć, szukając tematu do rozmowy a potem się rozejść do swoich domów zmyślami w stylu „całkiem miły facet, ale to jednak nie to”. Jak zwykle sprawysię pokomplikowały.

Bo okazało się, że Tygrys jest… ciekawy, inteligentny,przystojny, męski, zabawny, towarzyski i półtora godziny zmieniły się w pięćgodzin a wracając do domu łapałem się na tym, że rozmyślałem o rzeczach, októrych nie zdążyliśmy porozmawiać. Kojarzył mnie z gimnazjum („Bo Ciebietrudno było nie kojarzyć, wszędzie Cię było pełno”), stwierdził, że na fotkachwyglądam inaczej, niż w realu („Zdecydowanie gorzej”) i że buzia mi się niezamyka („Ale to całkiem fajne! Tylko daj mi dojść czasem do słowa”). Po kilkupiwach poszliśmy na spacer, na miejski cmentarz, do jego dziadków, później poszliśmyna kolejne piwo i zasiedzieliśmy się chyba do 22.00 (swoją drogą – 5 LechówPilsów i wizyta na cmentarzu – idealna randka).

No, czyli mam w życiu pecha. Bo w rodzinnej wsi kilkakilometrów od Zapiździajewa bywam coraz rzadziej. Życie wiążę sobie z Poznaniem.Kiedy już odwiedzam familię, chcę spędzić czas z nimi, a nie prosić się opodwózkę do Zapiździajewa, bo komunikacji od rodzinnej wsi do Zapiździajewaprawie nie ma. Nie mogłem spotkać kogoś Tygrysopodobnego w Poznaniu? Byłoby owiele prościej.

Wyzwolona powiedziała mi, że mi współczuje. Bo gdybym byłhetero a Tygrys był kobietą, to za bardzo nie musiałbym się przejmowaćproblemem transportów, wścibskich sąsiadek i planowania wielu różnych mniejważnych (a jednak istotnych) rzeczy. Wracałbym słodko w piątek wieczorem doZapiździajewa, przywitałbym się z rodzicami, potem poszedłbym wieczorem zTygrysem do klubu (bo w Zapiździajewie ponoć takowe istnieją!) i zostałbym uTygrysa na noc a w sobotę rano przyjechałbym do rodzicieli na rosół i serniczek.

No cóż, orientacji nie wybrałem.
Rozum mówi „nie baw się w to, anioł”, serce: „a co Ci kurwaszkodzi?”.
Chyba pierwszy raz w życiu posłucham się serca i spotkam zTygrysem jeszcze raz. Może okaże się, że nie jest tak idealny. A jeśli jest?Cóż. Będzie trzeba kombinować.

czwartek, 1 października 2009

248)-253) październik 2009

253) Rodzinne Zapiździajewo.

W ogóle kurwa szał ciał.
Opuszczając moją małą, ciasną, zabitą dechami mieścinę miałem wrażenie, że homoseksualizm tam nie dotarł. To znaczy, sam przeżyłem tam swój pierwszy raz, ale pierwszy kochanek mój sam po jakimś czasie stwierdził „pedałem to ja chyba nie jestem, bo staje mi na widok lasek”.
Stwierdziłem, że to wypadek przy pracy, że w takim Zapiździajewie nie mam czego szukać. Wyjechałem na studia z postanowieniem, że jak będę już tutaj wracał, to tylko do rodziny.
A tutaj raptem okazało się, że ojczyzna ma mała gejami stoi!
Co prawda panie kioskarki nadal uważają, że to nie tak, jak Bóg kazał, a na podwórku słyszy się „Ty geju!”, jakby to jakieś kurwa przekleństwo było.
Ale homofacetów jest tutaj całkiem sporo – widać to choćby na fellow, gdzie jest ich chyba z dwudziestu(!). Chuj, że połowa ma mniej niż 18 lat albo więcej niż 40. Walić, że Ci w moim targecie wiekowym to takie cioteczki, o których na pierwszy rzut oka można pomyśleć „dżisas, ten to jest gej!”. O dziwo jednak, znalazło się kilka osób całkiem normalnych.
Ostatnio gadam z jednym 23latkiem z tegoż miasta. On mnie kojarzy („Bo ma dobrą pamięć do twarzy”). Ja za cholerę nie wiem, co to za łepek. Może do jednego liceum chodziliśmy albo gimnazjum? Sam nie wiem. W każdym razie niegłupi jest, niebrzydki jest. Spotykam się z nim 2 listopada. W dzień zadusznych. Żeby pogadać. Ciekawi mnie żywot geja świadomego w małym mieście.
Wszak ja dopiero w Poznaniu pozwoliłem sobie na „bycie sobą”.

252) Choruję

http://w459.wrzuta.pl/audio/7uPItzccJOc/
Znów zachorowałem.
Co roku zdarza się tak, że ja, Aniołek, przeżywam kilkudniowyatak grypy – obojętnie, czy byłem wcześniej szczepiony, czy też nie. I wkurwiamsię niemiłosiernie, bo zawsze jest to w najciekawszym dla mnie momenciejesieni.

Dwa lata temu chodziło o urodziny bliskiej osoby (wtedy tomusiałem dzwonić do Rodzicieli, bo zostałem w mieszkaniu ze współlokatorem – jamiałem 40 stopni, on miał 40 stopni, leżeliśmy na łóżkach i każde wstanie pobutelkę z wodą mineralną było nie lada wyczynem ).

Rok temu organizowałem duży projekt z jednym z kółzainteresowań, do których uczęszczam – przez trzy dni jego trwania, po koleirozkładali się wszyscy współpracownicy. Ja się nie dawałem i dopiero, kiedyprojekt się skończył, a ja liczyłem straty, położyłem się na łóżku i zacząłemsię pocić, trząść… Bez szału sprawa. Znów przyjechał po mnie rodziciel, bo sampociągiem to ja rady bym nie dał.

W tym roku… mam zajęcia na uczelni. Cholera, jeszcze wliceum zajebiście lubiłem chorować, nie chodziłem kilka dni do szkoły, spałemdo 12tej, siedziałem przy kompie i nic nie robiłem. Ale odkąd stało się tak, żeja prawie codziennie mogę wstać o 12 i nic nie robić, to fakt choroby wkurwiamnie niemiłosiernie. Bo zwykle mogę sobie pobiegać, wyjść do znajomych, pójśćna jakieś spotkanie, czy chuj wie co, a kiedy mam grypę muszę kurwa leżeć włóżku.

Niesprawiedliwość.

Dzisiaj na przykład Młody poszedł na randkę a mnie zostawiłz gorącym fervexem, filmikami na youtubie i książką. Miłosierny kuźwasamarytanin. Ale tak na serio, to cieszę się niemiłosiernie, bo Młody to fajnyfacet jest i zasługuje na kogoś równie fajnego.

251) Kto tam? Kto jest w środku?

http://www.youtube.com/watch?v=2qeJk7h3x1A
Nowa piosenka Hey. Polubiłem ją. Nosowska jest jedną z tych wokalistek, której głos brzmi rewelacyjnie we wszystkich gatunkach muzyki – od rocka  poprzez jazz i blues, poezję śpiewaną, skończywszy na muzyce elektronicznej.
Z niecierpliwością czekam na nową płytę ;-)
———————————————
Poza tym u mnie w życiu dosyć nudno – na zajęcia chodzę, ze znajomymi się spotykam, uczę się (naprawdę! Fajnie jest wiedzieć, o czym mówią ćwiczeniowcy na konwersatoriach ;) ), pracy nadal szukam. Trochę choruję. Standard.
———————————————
Poza tym założyłem sobie znowu fellow – mimo wszystko miło mieć choć cień nadziei, że znajdzie się tam człowiek, w którym zakocham się na całe życie.

250) Początek roku akademickiego

Pierwszy tydzień studiów minął trochę zbyt szybko.
W tym tygodniu wieczory umilały mi dwie parapetówki, urodziny i wizyta w klubie, do którego nie dało się wejść, bo kolejki były nie do opisania.
W przyszłym czeka na mnie kolejna parapetówka, kolejne urodziny, kolejny wieczór klubowy i chyba jeszcze jakaś wódka po drodze.
Czuć, że zaczął się rok akademicki. ;-)
Na razie mam w planach trochę się wyluzować. Ostatni czas był dla mnie strasznie stresujący i potrzebuję tak swojsko wyjść, najebać się i wrócić do domu. Młooody jestem, a bawić się lubię.

249) Przemeblowanie.

http://www.youtube.com/watch?v=tbkmL7QOxtM
Nowy (w sumie to w połowie stary) wystrój. Jak się podoba?
————————————————
Czasem, kiedy rozmawiamy sobie z badnejmem przez giegie i poruszamy kwestie tego, kto kogo ostatnio poznał na fellow, dochodzę do pewnego zatrważającego wniosku.
Że nasze nicki się powtarzają.
To znaczy: Bad pisze: „Obczaj tego, świetnie się  z nim rozmawia, jutro się spotykamy!”, ja odpowiadam: „Ej, ale ja go znam. Spotkałem się z nim. Milczek i trochę ciota z zachowania”.
Albo ja mu mówię: „Patrz jaki fajny samiec” a on kwituje „rozmawiałem z nim pół roku temu. Ma żonę i dziecko”.
I teraz się zastanawiam, czy w Poznaniu gejów jest naprawdę tak niewielu, czy po prostu przez te trzy lata bytowania na ciotonaszejklasie zdążyłem już ich wszystkich wybadać? Masakra.
———————————————-
Dlatego podjąłem decyzję, że zawieszam profil na fellow na jakiś czas. Wrócę pewno niedługo, pod innym nickiem, z innymi fotkami i innym opisem. Mimo wszystko, fajnie mieć wrażenie (choćby ułudne), że będąc tam, ma się dodatkową szansę na miłość.

248) Po spotkaniu z wyrocznią.

Poranne spotkanie z Wyrocznią okazało się w pełni satysfakcjonujące. Wyroku nie było, było za to psioczenie na temat niedouczonych konowałów, którzy nie powinni pracować w zawodzie, bo niepotrzebnie straszą ludzi.
Miło strasznie. I jakoś tak… kamień z serca.
http://www.youtube.com/watch?v=TVuSY7–7Sw
Na 3 roku wezmę się do nauki. Bo nie chcę, żeby kiedyś to przez mój błąd ktoś cierpiał.
————————————–
Od tygodnia nie palę. To znaczy raz zapaliłem papierosa i potem miałem wyrzuty sumienia. Fajnie po jakimś czasie odkryć, że się ma sumienie. Nie powiem, że mnie nie ciągnie, bo ciągnie jak jasna cholera, ale tylko w niektórych momentach. A wtedy sobie myślę co sobie kupię za te zaoszczędzone dwie stówy na miesiąc :-P
————————————–

wtorek, 1 września 2009

243-247) Wrzesień 2009

247) Deszcz…

W Poznaniu pada. Drobny deszcz tłucze w okno mojej kawalerki. Lubię ten dźwięk. Pozwala mi on na zamknięcie oczu i wsłuchanie się we własne myśli.
—————————————————-
Jestem już na trzecim roku studiów. Strasznie szybko (lecz całkiem miło) przeleciały te cztery pierwsze semestry. Indeks leży w dziekanacie, ja wreszcie mam czas trochę odetchnąć. Od piątku kolejny semestr.
—————————————————-
Słucham muzyki przeplatanej z deszczem.
http://jalonek.wrzuta.pl/audio/aL6uyVTNma5/
—————————————————-
PanDoskonały mnie trochę zdenerwował. Nie będę pisał dokładnie o co chodzi, ale kwestia jest taka, że ma mimo wszystko dosyć długi język, a ja nie lubię, jak z mojego życia robi się sensacje w stylu: „Ej a wiesz co Aniołka ostatnio przykrego spotkało?!”.
Owszem, ja też lubię plotki. Nie powiedziałem mu też, że to jakaś tajemnica. Ale gdyby użył swojej inteligencji (której, nawiasem mówiąc, ma całkiem sporo) to by wiedział, że o niektórych rzeczach niektórym ludziom się nie mówi.
Ale było, minęło.
—————————————————-
Szukam pracy związanej z moją branżą (tzn nie gejowską, bo słowo „branża” ostatnio w chuj jednoznacznie się kojarzy ;-|). Skoro zajęcia mam tylko dwa dni w tygodniu, to co będę robił przez pozostałe trzy? Ile można oglądać youtube’a od rana do nocy? :) Na razie szukam oralnie. To znaczy pytam się wszystkich znajomych. A nuż ktoś coś gdzieś wie? Miło by było trochę pozapierdalać.
—————————————————-
W czwartek kolejne spotkanie z wyrocznią. Okaże się, czy spełnią się moje najgorsze obawy, czy też nie. Trzymajcie kciuki, bo nie nowego semestru, nie tego, że nie znajdę pracy, ani żadnego faceta się najbardziej boję.

246)…

Miałem tutaj coś napisać, ale nie napiszę nic.
Niektórych spraw, prywatnych spraw nie powinno się umieszczać na blogu. Tyle.
Napiszę tylko, że boję się. Cholernie się boję. Historia się powtarza…
Swoją drogą, zawsze tak jest, że tylko złe rzeczy przydarzają się dwa razy. Dobre – prawie nigdy. W idealnym świecie powinno być odwrotnie.
No, ale w idealnym świecie nie byłoby chorób i wszyscy by byli zdrowi.

245) Indeks w dłoń!

Uf.
Jestem już na trzecim roku mojego UAM-owego kierunku. Przed chwilą dostałem informację o tym, że zdałem ostatnią poprawkę (z tego W Chuj Ciężkiego Przedmiotu, który okazał się całkiem interesujący).

Kolejne db wpadło do indeksu. I choć stypendium nie będzie a średnia dupy nie urywa (coś koło 4.0) to i tak jestem z siebie trochę dumny. Może trochę bardziej niż trochę. ;-)
——————————————
Najchętniej przez najbliższe dwa tygodnie nie ruszałbym się z Rodzinnego Domu i poświęcił resztę wakacji na chillout przy jakimś jazzie albo melodiach mojej młodości (boże, ale to dziadowsko zabrzmiało!), bo fajno posłuchać sobie tego, czego słuchałem z wypiekami na policzkach jak miałem 11 lat (Przykład). Ale kurwa nie mogę.
Bo została mi rzecz najgorsza dla studenta, stresująca i wkurwiająca bardziej niż sesja, a mianowicie zbieranie wpisów.
Doprawdy, kocham mój wydział. Wpadłem tam ostatnio na chwilę, żeby ostatecznie koczować na korytarzu przez bite 6 godzin i wrócić do domu z niczym.
„-Dzień dobry! Jest dzisiaj pani profesor?
-Nie ma jej, jest na egzaminach komisyjnych, będzie jutro”

Dzień później:
„-Dzień dobry! Jest dzisiaj pani profesor?
-Nie ma jej, była wczoraj”

|O_o|

244) Dzisiaj jest czwartek, 17. września 2009. Imieniny obchodzą Robert i Justyna. Wszystkiego najlepszego!

gabriela_kulka_-_niejasnosci
Dla tych co się martwili, że DevilAngelowi coś się stało i że albo wpadł pod samochód i leży w śpiączce, albo wpadł w poegzaminacyjną depresję i nie chce mu się żyć:
Żyję, jestem, mam się całkiem dobrze, nie licząc tego, że Pan Bank Pekao Bepe zrobił mi psikusa i stwierdził, że skasuje mi możliwość pobierania pieniążków z debetu i teraz do 10 października będę żył o chlebie i wodzie.
Z tym ostatnim żartowałem – przyjechałem do domu i obżeram się na koszt Rodzicieli.
——————————————
Co tam u mnie?
Ostatnie kilka dni było dla mnie bardzo intensywne, bo:
1) Wreszcie po 3 miesiącach zobaczyłem Wyzwoloną. Wróciła z wakacyjnych wojaży, w trakcie których nie zadzwoniła ani razu, nie wysłała esemesa. Przestraszyłem się nawet, że na coś się obraziła, albo Bozia wie co!
Okazało się, że Wyzwolona po prostu tak ma, że „czasem jej się zapomina” o ludziach i to wcale nie znaczyło nic niefajnego. Taka jest i tyle. Fochów nie było, strzelania minami też nie, nawet krzyku! Nic.
Chyba jesteśmy dorośli. Spotkaliśmy się u mnie, pogadaliśmy o duperelach i gdyby nie zbliżająca się poprawka, to przesiedzielibyśmy całą noc.
2) Eliza nawiedziła mnie i Modelkę w Poznaniu. Było zajebiście wręcz miło, choć sześciogodzinnie. Poszliśmy do baru, który okazał się zamknięty, na sziszę, później kupiliśmy paczkę pinkelefantów (takie pedalskie fajki, których nigdy bym do ust nie wziął, gdybym nie siedział z Elizą i Modelką)  i zrobiliśmy sobie własną sziszę, na dworze przed jedynym otwartym pubem, który udało nam się znaleźć . Potem pożegnaliśmy Modelkę (bo teraz jako ZARĘCZONA ma trochę do roboty) i pokręciliśmy się po mieście, usiedliśmy przy fontannie, porozmawialiśmy o książkach, wycisnęła mi syfa na czole, poszliśmy na jeszcze jedno piwo, pojechaliśmy w miejsce, gdzie przez rok wynajmowała mieszkanie, wróciliśmy na dworzec i pomogłem jej z wniesieniem walizek do TLK. Potem się pożegnaliśmy i pojechała. Następne spotkanie w bliżej nieokreślonym terminie. Trochę smutno, bo tęsknie za jej obecnością w Poznaniu.
3) Pisałem nieszczęsną poprawkę. Chyba z dobrym skutkiem, choć zapeszać specjalnie nie chcę. Wyniki „Za jakiś czas, proszę sprawdzać skrzynki”. Uwielbiam mój wydział.
—————————————-
Więcej pisał nie będę, bo było by nudno i długo (tzn nudniej i dłużej niż zwykle).
Posdrafiam Fas Ciule!

243) Kontrowersyjne tematy w Aniołowym Domu.

W najnowszej Polityce opublikowano raport o poglądach Polaków. Dziennikarze zamówili w TNS OBOP badanie, jakie są poglądy polaków w najbardziej kontrowersyjne tematy. Tak jak napisano w tym tygodniku, wyniki dają do myślenia.
W sumie zdziwiłem się, czytając zbiorcze zestawienie poglądów Polaków na takie zagadnienia. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do wydania 36go Polityki, ja natomiast postanowiłem zrobić małe zestawienie poglądów moich najbliższych – czyli Młodego(M), Rodzicielki(R) i Rodziciela(T). Nie ukrywam, że miałem w tym swój własny cel, ale o tym dowiecie się trochę niżej.
1 Pyt. Powszechny i refundowany dostęp do metody in vitro

M. Tak
R. Nie mam zdania („Bo to mi już niepotrzebne jest!”)
T. Tak
(Tymczasem reszta społeczeństwa odpowiedziała: 60% tak, 25% nie, 15% nie mam zdania)
2 Pyt. Środki antykoncepcyjne przynajmniej częściowo refundowane z budżetu
M. Taaaaak!
R. Nie mam zdania („Patrz: pytanie pierwsze”)
T. Tak
(Społeczeństwo przemówiło – 58% tak, 30% nie, 12% nie mam zdania)
3 Pyt. Możliwości decydowania przez nieuleczalnie chorego o zaprzestaniu terapii
M. Tak
R. Tak
T. Tak
(41% tak, 41% nie, 18% nie mam zdania)
4. Pyt. Liberalizacja ustawy aborcyjnej
M: Nie
R. Nie
T. Tak
 (38% tak, 41% nie, 21% nie mam zdania)
5 Pyt. Legalizacja tzw. miękkich narkotykow
M. Nie mam zdania
R. Nie!
T. Nie…
(11% tak, 85% nie, 4% nie mam zdania)
6. Pyt. Formalne związki osób tej samej płci
(17% tak, 73% nie, 10% nie mam zdania)
M. Oczywiście, że tak!
R. (po wytłumaczeniu moim i ojca, że nie chodzi tu o małżeństwo ani adopcję) Tak.
T. Tak, każdy ma prawo kochać.
Wydaje mi się, że większosć społeczeństwa utożsamia związki formalne z małżeństwami i prawem do adopcji, nie wiedząc tak naprawdę o co w tym wszystkim chodzi. A chodzi o to, żeby można było m.in. dziedziczyć po partnerze w razie jego śmierci i otrzymywać informacje o jego stanie zdrowia w szpitalu.
Bo nie każdy gej chce mówić do drugiego per. mężu. Niektórzy chcą tylko normalnie funkcjonować wespół z resztą społeczeństwa.
A rodzina? Okazała się znowu tolerancyjna. Całkiem miło mi się zrobiło, wiecie?
A ja? Na wszystkie 6 pytań odpowiedziałbym na tak.
——————————————-
Byłem dzisiaj na badaniu spirometrycznym. Okazało się, że moje płuca, które przez bodaj 20 lat wdychały biernie dym nikotynowy i przez 4 lata zaciągały się same, mają werwę 20letniego młodzieńca. Czyli że fajnie!

sobota, 1 sierpnia 2009

236)-242) sierpień 2009

242) insomnia

Jest 02.41 w nocy. Siedzę w kawalerskim, poznańskim mieszkaniu, surfuję po globalnej sieci, słucham London Calling w wykonaniu Gaby Kulki, popijam trzecią zieloną herbatę i czekam na sen.
Może jestem dziwny, ale naprawdę lubię przesiadywać nocą w półmroku, słuchać odprężającej muzyki i rozmyślać o tym, co mnie spotkało w minionym dniu. To taka moja modlitwa, rachunek sumienia. Rozmowa z samym sobą.
—————————
Chyba ludzie mnie lubią. Tzn. ci, którzy mnie zdołali poznać. Wczoraj byłem z wizytą u jednej koleżanki, która przyjechała do stolicy wielkopolski się pożegnać, gdyż wyjeżdża na jakiś czas poza granicę naszego kraju. Dzisiaj spotkałem się z kimś innym, wieczorem poszedłem do Pani Doskonałej. Miło tak nawet, usiąść z kimś, kogo się lubi, przy kawie, porozmawiać o różnych ważnych i mniej ważnych rzeczach.
—————————
Zdałem jedną poprawkę. Za 3 tygodnie czeka mnie druga, taka o wiele, wiele trudniejsza. Zobaczymy jak to będzie. Ponoć warunki też są dla ludzi (choć w sumie raczej tych bogatszych – 800 zł za jeden przedmiot).
—————————
Zapisałem się na siłownię. Od października będę prężył muskuły przed lustrem i porównywał ich wielkość ze współtowarzyszami ćwiczeń. Perspektywa zajebiście w ręcz zajebista. Ale tak na serio to trzeba coś ze sobą zrobić, bo wejście na 4 piętro pokutuję kolką i pragnieniem zapalenia. Papierosy też rzucę, kiedyśtam.
—————————
Powoli zamykają mi się oczy. Nie chcę zasnąć przed komputerem. Jeszcze tylko wieczorna toaleta i wtulę się w poduszkę. To był całkiem udany tydzień.

241) Och jenny (czyli po polsku – ja pierdolę)

Posprzątałem dzisiaj kuchnię, przedpokój, łazienkę i mój pokój… czyli w sumie całe mieszkanie. I kurwa nawet okna pomyłem!
Bo jak jestem zdenerwowany to sprzątam. To znaczy albo sprzątam, albo jadę rowerem Gdzieśtam. Takie głupie przyzwyczajenie. A że w Poznaniu roweru nie mam, zostało mi to pierwsze.
Okazało się, że wszyscy na moim wydziale pobrali sobie wolne. Nie wiem, chyba jakoś telepatycznie się dowiedzieli o tym, że mam być teraz przez dwa tygodnie w Poznaniu. Albo czytają tego bloga.
  • Miałem załatwić wpisy z ćwiczeń – nie mogę, doktorzy są na urlopie.
  • Miałem zdać w końcu ten pierdolony fakultet, który miał być zajebiście ciekawy, a okazał się w chuj nudny. Słooodko.
  • Miałem zebrać wpis z niezdanego przedmiotu, żeby mieć go na poprawkę, która już za czas jakiś. I nawet jebanej dwójki do indeksu dostać nie mogę, bo profesor na urlopie.
Tak więc słodko i czarownie usiądę na dupie, wyciągnę notatki i będę się uczył, czekając, aż problem rozwiąże się sam. Bo już to pierdolę.
(nieno, dobra, pójdę w poniedziałek na wydział i pomodlę się do Pań Z Dziekanatu, może one coś wymyślą).
Ze słodkimi pozdrowieniami i życzeniami miłego końca wakacji
Diabeł

240) Mój drogi pamiętniczku!

Kochany Pamiętniczku!

U mnie prawie po staremu. Od niedzieli jestem w Poznaniu, miałem uczyć się na poprawki. Ale oczywiście wyszło, jak wyszło.
Na przykład dzisiaj przeuroczo sobie spierdoliłem dzień nic nie robieniem.

O, przepraszam, nie! Byłem u Pedagożki na kawie (tzn miała być kawa a okazało się, że kawy nie ma, będzie herbata. A że ona ma ok 50 różnych herbat to wkurwiłem ją niemiłosiernie tym, że wybrałem zwykłego liptona). Pogadaliśmy, poobgadywaliśmy naszych przyjaciół (wstyd!) a potem poszedłem z nią do Supersamu z zamiarem kupienia tylko paczki fajek.

I wyszedłem ze sklepu ze składnikami na sałatkę a’la Anioł, choć na koncie nie mam nic, oprócz debetu, który mi się za jakiś czas skończy.

Zrobiłem sałatkę z kurczakiem w sosie czosnkowo-curry (wersja oficjalna – dlatego, że Młody byl na praktykach i chciałem mu zrobić dobrze, nieoficjalna, że nie chciałem się uczyć i robiłem wszystko, żeby tego nie robić).
I wyszło całkiem smacznie.
Później obejrzałem sobie kilka odcinków sitcomu, kibicowałem tyczkarkom, kiedy zdobywały złoto i srebro dla Polski (jestem z nich taki dumny!), teraz rozmawiam z Badnejmem, bo tęsknie za nim troszeczkę (wyjechał do Polski B i nie chce na razie wrócić). A później pójdę spać, bo jestem nadzwyczaj zmęczony tym jakże pasjonującym i pracowitym dniem.
A jutro zrobię porządek na pulpicie i w zakładkach na firefoxie!

239) Randki

Wiecie, że tylko z dwa razy byłem na prawdziwej randce?
Takiej, na której czas płynie tak szybko, że zamiast dwóch godzin, zegarek pokazuje 6,7,8…
 Zupełnie niezaplanowanej, tzn „zaplanowanej”, ale w końcu i tak przezwyciężał zupełny spontan.
Po której miałem te do bólu tendencyjne motyle w brzuchu i siłą powstrzymywałem się od tego, żeby napisać Mu SMSa, że było zajebiście… a po kilku minutach dostawałem podobną wiadomość, od Niego.
Wkurwia mnie to wszechobecne „randkowanie”. Maile w stylu „umówimy się na randkę?”, albo „chodź na miasto, pójdziemy na piwo, będzie zajebiście”. Bo to raczej dla mnie nie jest randka, tylko spotkanie.
Byłem na wielu „spotkaniach”. Zwykle na piwie, albo w kawiarni. Czasem w parku. Wkurzało mnie zawsze udawanie kogoś innego. Mówienie pełnymi zdaniami, miarowanie głosu, żeby był bardziej seksi. Opowiadanie o swoim życiu, pomijając niechlubne epizody. Półtora godzinne spotkania, które ciągnęły się w nieskończoność. Pożegnanie, w którym conajmniej jedna strona mówiła „Było miło! Musimy to kiedyś powtórzyć”, myśląc przy tym „no fucking way!”.
Marzy mi się trzecia randka. Prawdziwa randka. Z pożegnaniem „kurwa, było zajebiście! Naprawdę.”
Naprawdę.

238) Z cyklu „listy do Anioła”

Od: XXXXXX
Data wysłania: 11.08.2009 00:05:03
Status wiadomości: Czytana wiadomość
Temat wiadomości: (Brak tematu)

Treść wiadomości:
cze
mam pytanko
masz moze spodnie skorzane?
Do: XXXXXX
Data wysłania: 11.08.2009 00:06:34
Status wiadomości:
Temat wiadomości: Re: (Brak tematu)

Treść wiadomości:
Nie… Ale naprawdę mnie zaintrygowałeś… po co Ci wiedza, czy mam skórzane spodnie?
Od: XXXXXX
Data wysłania: 11.08.2009 00:07:40
Status wiadomości: Czytana wiadomość
Temat wiadomości: Re: Re: (Brak tematu)

Treść wiadomości:
:)
A masz moze jakas skorzana kurtke rekawiczki lub glany/kowbojki?
Hm… stawiam na to, że ma zaproszenie na bal przebierańców i potrzebuje kostiumu kowboja, a Wy?

237) GG

Skasowałem dzisiaj z listy znajomych na GG ok. 40 numerów.  Połowę wszystkich, których miałem. Kontaktów, które już dawno wyparowały i niepotrzebnie zaśmiecały widok.
Mało kto wie, ale mam dwa numery gg. Jeden dla znajomych ze świata realnego – znajomych z liceum, kolegów ze studiów, rodziny, przyjaciół. Drugi, że tak powiem tajny, przeznaczony jest do rozmów z ludźmi spoza realnej otoczki. Ostatnio, tj. od czasu, kiedy założyłem sobie konto na ciotonaszejklasie (czyt. fellow) i prowadzę tego bloga, ten numer gg stał się medium łączącym mnie z gejświatem.
Trzy lata to dosyć sporo, co nie? Od trzech lat mam bloga, od trzech lat siedzę na fellow, od trzech lat staram się znaleźć kogoś „niezwykłego”. Jedyny tego efekt to owe 40, zupełnie niepotrzenych, nadających się tylko do utylizacji,  kontaktów.
Numer gg jakiejś dziewczyny, z którą rozmawiałem raz, z dwa lata temu, o tym, że na pewno ciężko jest mi żyć w Polsce, kiedy połowa ludzi na dzień dobry skreśla mnie z racji mojej orientacji.  Jakiegoś starszego faceta, który napisał, że prowadzę zajebistego bloga, z którym gadałem przez kilka dni, do momentu, kiedy nie poprosił mnie o moje nagie fotki. Kilka kontaktów, których nazwy już nic mi nie mówiły. Z 10 numerów mężczyzn, z którymi mi nie wyszło, bo albo spotkanie było tak jałowe, jak ziemia w doniczce mojego kaktusa, albo ja się i nie spodobałem. Trudno.
Można powiedzieć, że te trzy lata były totalnie z dupy, co nie?
Niekoniecznie.
Dzięki nim poznałem również człowieka, z którym chciałbym utrzymywać kontakt jeszcze dłuuugo. Kilka osób ze świata blogowego, z którymi rozmawia mi się wręcz wyśmienicie, choć ostatnio zdecydowanie za rzadko. Faceta, do którego chyba pierwszy raz w życiu poczułem coś więcej niż przyjaźń.
——————————————————
Bo czasem warto zrobić sobie w życiu miejsce na nowe znajomości, lepsze i gorsze. Zastąpić puste, nic nie znaczące czerwone słoneczka na własnej liście życiowych kontaktów innymi, tymi, na widok których również własne usta wyginają się w coś na kształt uśmiechu.
Pozdrowienia dla M.
Żeby nie było dołująco, nuta na najbliższe wieczory:
http://zen11.wrzuta.pl/audio/1Ay0QankYiC/kazik_edyta_bartosiewicz_-_cztery_pokoje

236) Gadżeciarz

Kurde, zrobili mi to specjalnie.
Nie dość, że lwią część pieniędzy na życie przepierdalam na fajki, piwo i książki w empiku, to jeszcze do tego otworzyli mi w Poznaniu sklep „toys4boys”. Miło, zastanawiam się znowu, ile może kosztować używana nerka 21-letniego palacza.
Bo ja, jak każdy facet, uwielbiam zabawki. Wyzwolona i reszta przyjaciół wiedzą o tym nadzwyczaj dobrze, dlatego na każde urodziny, czy co roku 24. grudnia, kupują mi zupełnie niepotrzebne gadżety, z których cieszę się jak dziecko.
Na najbliższą okazję chciałbym to: http://toys4boys.pl/Aquazaury-item365.html
(taka mała sugestia) ;-D