Moderowanie postów czasowo włączone

Moderowanie postów czasowo włączone

poniedziałek, 17 czerwca 2013

434) Don't grow up, it's a trap!

Siedzę, a raczej leżę, na moim Poznańskim łóżku. Głowę mam skierowaną na laptopa, leżącego na podłodze i kątem oka widzę, że powinienem posprzątać, bo kurzu na panelach tyle, że matkoboska.
Ale chui, jutro się tym zajmę.
W tle miał lecieć chillout, tak zapowiedziała mi tuba.fm, a zamiast tego do uszu mych dobiegają zupełnie nie chilloutowe dźwięki. Ale jak widać, relaks niejedno może mieć imię.


Wziąłem, usiadłem i zadecydowałem. We wrześniu drugie podejście do Bardzo Ważnego Egzaminu. Przekonał mnie do niego Młody, przy piwie w Zapiździajewowym ogrodzie. Trochę mi posłodził, trochę mną wstrząsnął, trochę mi obiecał. Za dobrze mnie zna, skubaniec jeden, idealnie dobrał argumenty i chuj, nie ma odwołania. Siedzę i ryję do końca września kodeksy, ustawy i co tam jeszcze mi wpadnie w ręce.

Zacząłem dzisiaj po pracy. Zapaliłem papierosa, przerobiłem 250 pytań z bazy i zadzwoniłem do M., żeby podpytać ją o jej życiowe decyzje.
No i mi powiedziała, że też podchodzi do egzaminu, przedsięwzięła już kroki, żeby tym razem zdać. Rzuciła pracę. Bo nie potrafiłaby się skupić na nauce, siedząc w firmie 8godzin dziennie.

I tak to Moi drodzy jest. Mima też mi ostatnio powiedziała, że jedna dziewczyna rzuciła pracę bo ma pierwsze ważne kolokwium na wymarzonej podyplomówce i musi się skupić. Tak samo zresztą było na studiach. Jeden miesiąc - jeden egzamin.

Wbrew pozorom wiele osób wybiera podobne rozwiązania, może nie aż tak radykalne, kończące się na 2miesięcznym bezpłatnym urlopie, ale mimo wszystko, mnie na taką awangardę po prostu nie stać. Poza tym, podejście takie egzaminy są mimo wszystko sprawdzianem nie tylko z tego, jak dobrze znasz literaturę Młodej Polski, czy potrafisz obliczać belki i czy Rada Ministrów nie może, musi, czy może, chyba że ustawa stanowi inaczej. To też taki mały egzamin z dorosłości.

Nie mam jakichś nadzwyczaj bogatych rodziców, nie mam też męża, który wziąłby na barki opłacanie wspólnego mieszkania. Od 3 roku studiów utrzymywałem się w stolicy Wielkopolski sam, opłacałem swoje mieszkanie, swój telefon, swój bilet miesięczny, studiowałem dziennie, pracowałem na pół etatu (na szczęście w zawodzie) i kombinowałem ze stypendium. I choć czasem wkurwiało i wkurwia nadal, że nie zawsze mogłem iść najebać się jak świnia na imprezę wydziałową (kiedyś), czy właśnie pod wpływem impulsu rzucić pracę, bo trzeba napierdalać 300% normy i znać każdą definicję na pamięć, a egzamin JUŻ ZA 4 MIESIĄCE, to nie żałuję.

Dorosłość to nie dowód osobisty i możliwość głosowania w wyborach na mniejsze zło. To też umiejętność radzenia sobie w życiu. Pogodzenia jednych obowiązków z drugimi... i trzecimi... i czwartymi. Zdobywanie nowych szlifów, radzenie sobie ze stresem i kombinowanie, że czasem trzeba usiąść, wyłączyć serial czy zrezygnować z wyjścia na piwo, żeby wszystkiemu podołać.

Dlatego idę zabukować na wrzesień mój dwutygodniowy urlop, który nie spędzę na gorącej plaży w ciepłych krajach, tylko na Zapiździajewowym ogródku z jedną z czterema opasłymi księgami z testami.

Tylko czasem mam taką zupełnie w chuj niezdrową satysfakcję, kiedy siedzę w biurze i dzwoni do mnie jedno z tych kilkunastu znajomych, którzy siedzieli na tyłku i uczyli się, zdali na 6+ ten Bardzo Ważny Egzamin. Słyszę "heeeeej, Anioł, mam do Ciebie pytanko, co mam zrobić w takiej sprawie: (blablablablablabla). BO NIE WIEM JAK TO RUSZYĆ" i już wiem, że moje życiowe decyzje nie były takie złe. I zwykle odpowiadam: "Ej, zabierasz się za to od dupy strony, bo tego na studiach nie uczyli. Spróbuj tak:..."

2 komentarze:

  1. Anioł pojechałeś po polskim stylu tylko uczenia się , ale masz rację i wbrew temu co myślisz jest wiele krajów, kręgów kulturowych w których to co Ty zrobiłeś jest standardem, a to że coś lepiej wiesz to jest zwyczajnie umiejętne połączenie wiedzy z książki i wiedzy nabytej z praktyki. Gdyby porównać Twoją edukację to jest podobna do inżyniera w japońskim zakładzie produkcyjnym nie zaczyna jako praktykant na bezpłatnych praktykach tylko jako robotnik na produkcji i przez pewien określony czas, nie jednego miesiąca, poznaje proces produkcji. Wracając do Twojej profesji niektórzy Twoi koledzy po skończeniu studiów zachowują się tak jakby jutro byli wstanie napisać wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego, gdy tymczasem nie mają zdolności do napisania odwołania wniosku o oddalenie mandatu za jazdę komunikacją miejską bez biletu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama prawda... :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad ;-)