Moderowanie postów czasowo włączone

Moderowanie postów czasowo włączone

środa, 17 grudnia 2014

522) Ten typ tak ma.

Okres przedświąteczny jest strasznie męczący z kilku względów:
Po pierwsze, trzeba nalatać się po sklepach w poszukiwaniu upominków dla bliskich, co tak naprawdę w tym roku ograniczyłem do minimum, bo podczas poważnej rozmowy z rodzicami doszliśmy do wniosku, że w tym roku prezentów nie będzie, było dużo innych nieprzewidzianych wydatków, związanych z podyplomówkami, zmianą auta, rachunkami i innymi pierdołami, po co do tego dokładać prezenty. Zostało mi kilka drobiazgów dla przyjaciół i finito.
Po drugie, spotkania przedświąteczne. Wszelkiej maści, ze znajomymi ze studiów, ze znajomymi z Dalszej Edukacji, z przyjaciółmi... Trochę tego zawsze jest. Grafik naładowany do granic możliwości.
Po trzecie, sumując punkt jeden i punkt dwa za każdym razem boję się wejść na konto, żeby zobaczyć, że tak dużo miesiąca zostało mi na tak mało pieniędzy. Ale trudno, raz na rok można sobie pozwolić na odrobinę luksusu w tym szarym świecie.

W Aniołkowym Mieszkaniu stoi sobie ubrana choinka, która miga tęczowymi światełkami. Próbuję jednak mimo wszystko wejść w nastrój przedświąteczny ale kurwa nie mogę. Pogoda nie sprzyja, w tok fm nie puszczają żadnych świątecznych hitów, nawet pakowanie prezentów nie sprawia już aż takiej frajdy. A przecież do 24 grudnia pozostał tydzień czasu i powinienem latać cały w skowronkach i nucić sobie ol aj łont for krismas is juuu, jak co rok. 

A nie mogę, bo zastanawia mnie inna kwestia. Bo jest sobie jeden chłopak, konkretny, wygadany, pewny siebie, byliśmy już na kilku spotkaniach, buzia się nie zamykała, cud miód i maliny. Ale jak zwykle zastanawiam się, czy ten cud miód i maliny są obustronne. Nigdy nie miałem umiejętności czytania między wierszami, bo ja prosty Anioł jestem, u mnie to trzeba powiedzieć wprost "Anioł, podobasz mi się, fajnie mi się z Tobą gada"; I czekałem pierwsze spotkanie na tę deklarację, i drugie czekałem. I trzecie. Deklaracji nie było, były jakieś uśmiechy, śmieszki-heheszki i tak dalej i tak dalej. Na każde spotkanie był chętny, mimo 12 godzinnego dnia pracy, ale nie napisał sam z siebie "hej Anioł, miłego dnia" czy jakiejś innej miłej bzdety. A czekam i czekam, i czekam. 
Ja jestem zdobywcą, ale lubię też wiedzieć, czy coś ma sens, czy sensu nie ma. Bo czuję się jak głupia nastolata z kółka dziennikarskiego, która pomału zaczyna wzdychać do największego atlety w szkole, a on... no cóż, woli cheerleaderki.
A może jak zwykle za dużo analizuję?


4 komentarze:

  1. nareszcie zrozumiałem ;) jełop ze mnie jednak

    OdpowiedzUsuń
  2. konkretny? pod tym sie kryje to co zwykle sie kryje ;> :P

    OdpowiedzUsuń
  3. też mam zawsze takie rozkminy :P

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad ;-)