Moderowanie postów czasowo włączone

Moderowanie postów czasowo włączone

piątek, 25 września 2020

565) Jesień

 Minął czerwiec, lipiec i sierpień. Wakacje spędziłem oszczędnie, praca, dom, kilka dni nad polskim morzem. I tak wyszło, że kończy się wrzesień a ja nadal mam do wykorzystania 80 procent mojego rocznego urlopu. Myślimy z Ząbkiem jak wykorzystać ten czas, bo nie uśmiecha mi się spędzać dwóch tygodni w środku mojej corocznej jesiennej depresji w czterech ścianach.  Dotychczas twierdziłem, ze w obecnej sytuacji podróż zagraniczna to spore ryzyko, ale...

Dzisiaj w Polsce prawie 1600 zdiagnozowanych przypadków covid a w Polsce coraz więcej osób ma wyjebane na covid. Bolciarze i Uberowcy maski schowali do kieszeni, ludzie już zapomnieli jak się myje ręce. Na siłowni dystans społeczny nie obowiązuje. W centrach handlowych ludzie noszą maseczki na brodzie. I tak sobie myśle, ze może listopad zagranica gdzie ludzi jest dużo mniej niż w kebabie w piątkowy wieczór to nie jest taki zły pomysł?

środa, 9 września 2020

564) akredytywy, gwarancje, cesje

 Cześć, Anioł pozdrawia.

Lokdałn nie daje o sobie zapomnieć, wróciłem do pracy zdalnej. Siedzę przy stole kawowym, za mną monstera, na mnie kot, który domaga się pieszczot a ja na słuchawce trzecią godzinę prowadzę telko w sprawie kwestii, o których jeszcze wczoraj nie miałem zielonego pojęcia a w których dzisiaj muszę być specjalistą (przynajmniej staram się udawać, że jestem). 

Ten rok jest jakiś dziwny. Z jednej strony dużo się dzieje, a z drugiej strony mam wrażenie, ze to jeden z tych lat „straconych”. No bo nie podejmę jakichś super ważnych decyzji zawodowych, bo koronawirus i lepiej nic nie zmieniać. No bo nie kupię sobie bardzo ważnej dla mnie rzeczy bo koronawirus i lepiej oszczędzać. Bo nie pojadę na wakacje bo koronawirus (uwierzcie, miałem w tym roku już trzy podejścia, powiedziałem Panu Zabkowi ze czwarte to będzie super last minutę w stylu jutro z Warszawy lecimy na Madagaskar).

Więc od dłuższego czasu jest praca, dom, tarmoszenie kota po głowie, siłownia i telewizor. Pełen automatyzm działań, zero spontanu. 

Już jestem zmęczony tym rokiem, dawać mi proszę ładnie następny. 


I żadnej apokalipsy Zombie na październik!

czwartek, 20 lutego 2020

563)

Leżę w hotelowym pokoju 400 km od domu. I nie mogę zasnąć.
Przede mną jutro ciężki dzień pod względem zawodowym.
Jeszcze niecały rok temu byłem wypalonym zawodowo 30 latkiem, pracującym od 10 lat w tej samej firmie, dosięgającym szklany sufit nad głową. W pewnym momencie doszło do mnie, ze moja praca nie sprawia mi satysfakcji, wręcz przeciwnie, powoduje coraz większa frustrację związaną ze stagnacja i syndromem pierwszej pracy, w której możesz pracować nawet i 100 lat ale zawsze będziesz traktowany jak ten młody student, który „jeszcze się uczy”.
I w końcu coś pękło, zmieniłem prace po dziesięciu latach. Bałem się jak cholera, coś w tym jest ze zmiana pracy porównywalna jest pod względem stresu z rozwodem. Gdyby nie Pan Ząbek to nawet pewnie bym zrezygnował na jednym z etapów rekrutacji, ale motywował mnie i wspierał tak, ze podjąłem odpowiednia decyzje.

I mimo tego, ze początki były bardzo trudne, bo nagle okazało się, ze musiałem odkurzyć i angielski, i prawo jazdy i znów się stać tym ekstrawertycznym aniołem który musi zrobić dobre wrażenie w nowym środowisku, to nie żałuje niczego.

Miło zacząć nowy etap w nowym środowisku, chociażby po to, żeby w końcu usłyszeć „dzięki, ze jesteś, robisz kawał dobrej roboty” - po raz pierwszy od dziesięciu lat.

wtorek, 18 lutego 2020

562)

Wchodzę na ten blog raz ja jakiś czas.
Wciąż się bije z myślami, czy znów zacząć pisać?
Ale czy ktoś chciałby czytać o 32 letnim prawniku w szczęśliwym 4-letnim związku? Bylem ciekawsza postacią, gdy miałem 19 lat, przeżywałem pierwsze milosci i pierwsze rozczarowania w dużym mieście.

Z drugiej strony ten blog to 13 lat mojego życia i chociaż czasem mam ciarki wstydu czytając moje posty to żadnego z nich nie żałuje.